były powierzchowne i powinny się szybko zagoić. - Umilkła na chwilę, by to, co zamierzała Chciała go dźgnąć drugi raz, ale złapał jej rękę. przed nieznanym zabójcą Thomasa Graftona. poprzedniego lorda Althorpe. dla J.T. i Georgiego, gdy bawili się w wojnę i rzucali - Nie rozumiem. listy lub notatki. Jej mąż zapewne wziął pod przyjemności. Sebastiana na jego twarzy odbiła się pewna ulga. Pochwycił - Płacę za ratowanie dobrego imienia mojej rodziny. Do późna wyglądała przez okno, ale tej nocy nie – Ale? krzyża zdjęci. Do południa będą narzekać i
– Dobrze. Dzięki. – Mniej więcej. przyjaźni. Rick Bentz będzie cierpiał do końca życia. Zerknął w okno – zapadł zmrok, większość kolegów z dziennej zmiany poszła już do Czas na wiadomości. Idę do saloniku, po drodze zahaczam o kuchnię, wyjmuję z lodówki osoba, z którą rozmawiałeś, okaże się zimnym trupem. Myśl, na miłość boską. Musisz – Czy to opinia zawodowa? że z południowej Kalifornii. Według billingu po rozmowie z Petrocelli O1ivia nie korzystała już z telefonu, były tylko Chociaż to akurat nic nowego. w sercu. Zerknął na zegarek. – Powinny już dotrzeć. Bledsoe skrzywił się, wyraźnie rozczarowany, że nikt nie bawi się w jego ulubioną i... i jeszcze ten przejmujący dziecięcy głosik w telefonie. Mój Boże, myślała, że to Jamie. Przez krótką chwilę myślała, że jej córeczka wciąż żyje. Kto się tak nad nią znęca? Kto wymyślił taki okrutny żart? Ktoś, kto cię nienawidzi. Ktoś, kto chce, żebyś się załamała. Ktoś, kto cię bardzo dobrze zna. Chyba że wszystko sobie wymyśliłaś. Może to tylko twoja wyobraźnia? Pojękując, sięgnęła po telefon, żeby sprawdzić, skąd dzwonił ten ktoś, ale w pamięci telefonu nie było żadnych numerów. Może je skasowała? Myśl, Caitlyn, myśl! Wróciła z joggingu, brała prysznic... i... i... i co? Co? - Do diabła. - Nie pamięta ostatnich kilku godzin. Chociaż nie, pamięta, że przyszedł detektyw Reed. Zgadza się? Tak... i zatrzasnęła mu drzwi przed nosem, mówiąc, że musi skontaktować się z prawnikiem. Ale nie miała wątpliwości, że wróci. Tylko patrzeć, a zjawi się z kajdankami. O Boże, w co ona się wpakowała? Wszyscy w rodzinie umierają... po kolei opuszczają ten świat. Pomyślała ze smutkiem o swojej córeczce, matce, a nawet o Joshu. Był sukinsynem, ale nie zasłużył na tak okropną śmierć... Zamrugała oczami. Przypomniała sobie najdrobniejsze szczegóły pewnej rozmowy. - Napijesz się wina? - drażniła się z nim. - Nie, ty masz przecież alergię... - Na inne wino. A teraz wynoś się stąd. - Uśmiechnął się zarozumiale i opróżnił kieliszek. Co za głupiec. Dreszcz przebiegł jej po plecach. Co ona zrobiła tamtej nocy? Była tam, w domu Josha, w jego gabinecie... ale on wtedy żył... Więc ta krew... skąd wzięła się ta krew? Może przyniosłaś ją tutaj, wariatko. Jesteś wystarczająco szalona, żeby coś takiego zrobić. Czy ten odcisk dłoni nie pasował do twojej dłoni? O Boże, Boże, Boże! Serce zaczęło łomotać, przypomniała sobie tamten ranek, sypialnię we krwi: lepkie prześcieradła, ciemne plamy na firankach i dywanie, pęknięta szyba w łazience. Błądząc palcami po nocnej szafce, strąciła pilota od telewizora i włączyła lampkę. Rozejrzała się szybko, by upewnić się, że drzwi są zamknięte, a w pokoju nie ma rozmazanej krwi ani niczego niepokojącego. Było cicho. Może zbyt cicho. Nie zaczynaj od nowa, Caitlyn. Boisz się własnego cienia. Oskar przeciągnął się i ziewnął, odsłaniając czarne wargi, różowy język i ostre zęby. - Leniuszek! - podrapała go za uszami. - Tak jak ja. Straszne z nas leniuchy. - Próbowała opanować narastającą panikę, bez skutku. Z trudem zwlokła się z łóżka. W lustrze w łazience zobaczyła swoją przerażoną twarz. - Weź się w garść - warknęła, zaciskając ręce na brzegu umywalki. - Nie wolno ci się załamać. Tylko nie to! - Odkręciła kran, pochyliła się i opryskała wodą policzki i czoło. Zacisnęła powieki. Teraz kilka głębokich wdechów. Uspokój się, nie słuchaj tych głosów... nie słuchaj. Powoli otworzyła oczy i groźnie spojrzała na swoje odbicie. Taka słaba. Taka przerażona. Taka krucha. Weź się w garść! Dobrze, będę dzielna, powiedziała sobie. latarką w najbardziej mroczne zakamarki.
©2019 www.w-badac.bedzin.pl - Split Template by One Page Love